- Chciałam na własne oczy zobaczyć, jak tam jest. Jak czuje się Piotr S. - tłumaczyła Anna Sikora, która nie tylko go odwiedziła, ale i poręczyła za niego. Wcześniej Piotra S. w areszcie na Białołęce odwiedzał senator Zbigniew Romaszewski, który również za niego poręczył.
Na widzenia zgodził się prokurator, a to zdarza się rzadko. Dlaczego? - Osoby te motywowały swój wiosek o zezwolenie na widzenie z tymczasowo aresztowanym tym, że wykonują mandat posła i senatora - powiedział RMF FMF Dariusz Ślepokura z Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
Gratuluję bohaterów, PiSie. Ależ trzeba mieć nasrane w głowie.
Po słynnym "zaczęło się mordowanie opozycji w Polsce" oraz "nie zabijajcie nas" postanowiłem przestać czytać polską (polskojęzyczną) prasę. No ale cóż, ciągnie wilka do lasu, długo w poście nie wytrwałem, ale widzę, że tu się nic nie zmienia, prezes pogrąża się w obłędzie, a zdezorientowani "liberalni" pisiacy (teraz dla przykładu ten, co jechał pokłonić się Pinochetowi [dygresja: lody Augusto wróciły na rynek, ale słabe są, choć design bardzo kuszący]), więc zupełnie pogubieni pisacy produkują takie oto perełki:
- Dzisiaj dostałem telefon od jednego z członków władz PiS, który zasugerował (...), że mogę uniknąć złego losu, jeśli opowiem, co się stało, o czym była mowa na tym spotkaniu. Chcę powiedzieć moim kolegom: nie ma takiej ceny, którą Michał Kamiński zapłaci za bycie w polityce, a z całą pewnością taką ceną nie jest mój honor i nie jest "bycie kablem" - powiedział w dramatycznym "wystąpieniu" w TVN 24 Kamiński.
"16 października spod Pałacu Kultury będą kursować na Dudziarską specjalne autobusy. Wycieczka organizowana przez artystów została włączona do programu festiwalu Warszawa w Budowie. Choć mieszkańcy nie życzą sobie wizyt "warszawiaków", będą musieli się z tym pogodzić."
"Czy można działać na konkretnym terenie bez aprobaty mieszkańców? Czy można wysyłać na osiedle autobusy wycieczkowe, traktując ludzi z Dudziarskiej jak Indian w rezerwacie albo nieistotny dodatek do dzieł sztuki? To budzi moje wątpliwości."
[1] Warsaw Music Week - ciekaw jestem jakiegoś sprawozdania z realizacji tego wydarzenia.
[2] Strona http://www.warszawa2016.pl/ . Jeden tylko przykład, podstrona w zakładce "Ambasadorzy" o zespole Pustki. A właściwie "Pustki". Czy widział ktoś, aby nazwy zespołów pisać w cudzysłowie? Tak, ja widziałem. Na prawie każdym gminnym festiwalu występuje zespół "W cudzysłowie". >>21:00, Stadion Swornicy Czarnowąsy - Zabawa z zespołem "Norbi"<<. Co więcej, Pustki są zespołem "rockowo-punkowym". Oraz zrobili muzykę do filmu Przemysława Wojcieszko.
Europo, wracamy! A jak wiadomo: wszędzie dobrze, ale.
Sprzedaliśmy za bezcen elektryczną farelkę, którą dogrzewaliśmy się przez ostatnie miesiące i marzniemy teraz, ostatniej nocy na Caseros, dopychając kolanami plecaki, zmywając ostatecznie naczynia, domykając tutejsze sprawy. Dzió ratuje się zimową kurtką, mnie grzeje kot. Kota mi strasznie szkoda. Poza tym, że sam bardzo go polubiłem, budzi we mnie trwogę i sprzeciw fakt, że przez najbliższy miesiąc będzie wegetował w tym zimnym mieszkaniu, raz dziennie dokarmiany przez swojego - być może - przyszłego właściciela. Kot zresztą też głupi nie jest, wie, co oznacza pakowanie plecaków, szczególnie takie długie, i żywi naiwną kocią nadzieję, że może jednak nas zatrzyma jeśli położy się na pokrowcu od śpiwora albo wskoczy na kolana.
Jutro ostatni, triumfalny dwugodzinny przejazd przez całe miasto na lotnisko, aby po dwunastogodzinnym locie z nabożeństwem i szybciej bijącym sercem dotknąć europejskiej ziemi. Pan wie, kto po niej stąpał.
Ok, wiem, ze zaczynam od rzeczy brutalnej, ale fekalna czesc mojej natury nie pozwala mi przejsc obojetnie obok tego zasadniczego spostrzezenia dotyczacego Chile. Mimo ze stosuja tam znany mi z Chin patent "nie wrzucamy papierkow do sedesu", to i tak w wiekszosci toalet sie nie spuszcza. Gowno prawda, ale prawda.
Poza nieciekawymi przezyciami toaletowymi udalo nam sie obejrzec Park Narodowy Torres del Paine. Szkopul w tym, ze bylismy na miejscu w zimie, kiedy szlaki sa trudniejsze do przejscia, schroniska w wiekszosci pozamykane, no a noca temperatury nie rozpieszczaja, wiec jedyna mozliwoscia zobaczenia slynnych wiez byla emerycka wycieczka szlakiem punktow widokowych Parku. Zeby jeszcze pieszo! Niestety, razem z rodzinami z obsranymi dziecmi (przepraszam, ze wracam do tematu, ale tak sie niestety zlozylo, ze jeden chlopiec sie obesral i musielismy czekac az rodzice go ogarna), leniwymi foto-mysliwymi (alez bede mial piekne skladanki poz "na tle"!) wska- i wyska- kiwalismy z mikrobusu na 15-30 minutowe przerwy na uwiecznienie widokow. Wstyd nam troche, ale inaczej sie nie dalo.
A teraz, powroceni juz na argentynska ziemie, zamierzamy powtorzyc emeryten-party, tym razem celem wizytacji na lodowcu. Hej, przygodo!
Wydostalismy sie wreszcie z Ushuaia! Kosztowalo nas to kilka godzin na mrozie i jeden dzien w miescie wiecej, ale oto jestesmy, Chile! W Punta Arenas juz po chodnikach widac, ze w ogole inna klasa: da sie przejsc, ludzi wiecej, emo-nastolatki nie smiesza tak jak punki w Asuncion. Chilijska czesc Ziemi Ognistej jest prawie pusta, droga jest bita, a nie asfaltowa, po horyzont nie ma nic (tak jak lubie!), a na lekko falujacych pagorkach pasa sie owce w grubej welnie, lamy, konie i dzikie ptactwo. Dzis byl bardzo sloneczny dzien i wszystko to wygladalo jak okladka "Straznicy" odwiecznie pytajaca 'Czy chcesz, aby byl pokoj na swiecie?' i pokazujaca te baranki pasace sie wsrod dzieci, wiecie.
Chilijczycy maja natomiast pewein szkopul. Otoz umyslili sobie, ze sa 'potega zywnosciowa' (serio, tak stalo na plakacie) i zabraniaja wwozu do kraju wszytkich produktow pochodzenia zwierzecego i roslinnego. Dowiedzielismy sie o tym za pozno i drzelismy na mysl o utracie kanapek i owocow, ale uczciwie zadeklarowalismy na granicznym papierku, ze grozimy potedze naszymi szynka i serem w plasterkach, gotowanymi jajami, bananem i mandarynka, i byc moze uznano, ze wrog rozszyfrowany jest mniej grozny, wiec moglismy delektowac sie argentynska wieprzowina na wrazej ziemi.
Na przejsciu granicznym oprocz umieszczanej w kazdym miejscu informacji o zakazie rzucal sie tez w oczy plakat z wielka przekreslona pomarancza. Please, don´t take it too serious:
słuchać porcys nie lubią Oasis, ale chwalą Kobiety
fajnie piszą Dzió i bonareński świt dz-vrsv tysięczne wcielenie niejakiego hiha vilq matka-to-be Marcepana kokon na Wildzie mieszka Szatan che-sboro sei sicuro che vuoi studiarci? hih Rebe Ryba (obecnie śnięta) hive kalafior bez robaków raz! szmery pojawia się i znika kumple a w ogóle to PDW leci